Pobieranie utworów za pomocą plików o rozszerzeniu .torrent a prawa autorskie

Dynamiczny rozwój technologiczny zapoczątkowany na przełomie XX i XXI wieku oraz powszechny dostęp do Internetu spowodował, że bardzo popularne stało się rozpowszechnianie utworów drogą elektroniczną. W związku z tym, Ustawodawca stanął przed zadaniem objęcia ochroną prawną utworów, które twórcy udostępniają w Internecie oraz rozwiązania narastającego problemu nielegalnego ich rozpowszechniania.

Rozważania na temat legalności pobierania utworów z Internetu, należy rozpocząć od analizy art. 23 ust. 1 oraz 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i o prawach pokrewnych (dalej Pr. Aut.). Zgodnie z ust. 1 ww. przepisu, dozwolone jest nieodpłatne korzystanie z już rozpowszechnionego utworu bez zezwolenia twórcy, w zakresie własnego użytku osobistego. Natomiast ust. 2 tego artykułu dodaje, że zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów także przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Aby zrozumieć istotę naruszenia prawa przy pobieraniu za pomocą plików o rozszerzeniu .torrent, należy zagłębić się w aspekt techniczny i funkcjonalny całego mechanizmu, a także zapoznać się z treścią artykułu 116 Pr. Aut., który jest kluczowy w kwestii piractwa komputerowego.

Odnośnie aspektów technicznych, należy wiedzieć, że odwiedzając stronę Internetową, służącą wyszukiwaniu „torrentów” i pobierając plik o rozszerzeniu .torrent, Użytkownik jeszcze nie łamie prawa. Pobrany plik .torrent nie zawiera bowiem w sobie właściwego utworu, a jest jedynie „drogowskazem” do setek, a czasami tysięcy metaplików znajdujących się na komputerach innych Użytkowników, które dopiero jako całość dają możliwość odtworzenia pobieranego utworu. Po załadowaniu pliku .torrent do odpowiedniego programu rozpoczyna się właściwy proces pobierania utworu i – co istotne – nie jest to legalne pobieranie z serwera Administratora strony, lecz właśnie z komputerów innych Użytkowników, którzy dany utwór pobierają za pomocą torrentów w tej chwili lub pobrali go wcześniej. Programy, do których ładowane są pliki o rozszerzeniu .torrent działają w ten sposób, że pobierając utwór Użytkownik jednocześnie udostępnia część metaplików innym Użytkownikom. Funkcji wysyłania metaplików innym użytkownikom nie można wyłączyć ani zablokować, można ją jedynie ograniczyć do minimalnej prędkości udostępniania metaplików innym Użytkownikom, czyli do 0,1 kb/s jednak –ustawowo – wciąż mieści się to w zakresie „rozpowszechniania”.

I tu właśnie pojawia się kwestia łamania prawa, gdyż zgodnie z art. 116 ust. 1 Pr. Aut. „Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”. Surowszym karom podlegają natomiast osoby, które dopuszczają się naruszenia tego przepisu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Rozważając tę materię należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem natury prawnej, mianowicie należy zastanowić się czy metapliki – których dopiero połączenie setek lub tysięcy pozwala na odtworzenie utworu – są utworem w rozumieniu prawa autorskiego. W orzecznictwie istnieją wątpliwości w zakresie spełnienia przesłanki indywidualności, bowiem zgodnie z art. 1 ustawy Pr. Autorskie Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

Aby zaistniała przesłanka „indywidualności utworu” konieczna jest możliwość jednoznacznego, oczywistego określenia jego Autora, co w przypadku kilku metaplików jest w większości przypadków niemożliwe. Jak słusznie zauważył dr Maciej Siwicki – „przedmiotem ochrony nie są pojedyncze dźwięki, piksele czy słowa, ale sekwencja takich elementów wyrażająca indywidualność twórcy”. To czy udostępnienie kilku metaplików to już „rozpowszechnianie utworu” należy badać każdorazowo indywidualnie, gdyż w jednym przypadku udostępnione przez Użytkownika metapliki mogą wyrażać indywidualność Twórcy, a w innym nie. Udowodnienie, że akurat te metapliki, które zostały pobrane z komputera Użytkownika noszą cechę indywidualności jest niezmiernie trudne i w praktyce zdarza się niezwykle rzadko.

O tym, że pobieranie za pomocą plików o rozszerzeniu .torrent to działanie na granicy prawa wiadomo było od dawna, natomiast dopiero w 2017 roku TSUE wypowiedział się na temat Administratorów stron umożliwiających pobieranie plików .torrent. W wyroku z dnia 14 czerwca 2017 roku o sygn. C-610/15 dotyczącym popularnej strony „The Pirate Bay” – Trybunał uznał, że już udostępnienie samego „drogowskazu” stanowi naruszenie praw autorskich i mimo, że strony z plikami .torrent same w sobie nie rozpowszechniają nielegalnie utworów, to jednak bez istnienia tych stron,pobieranie utworów nie byłoby możliwe lub byłoby znacznie utrudnione. Dodatkowo, Administratorzy takich stron często czerpią ze swojej działalności korzyści w postaci pobierania opłat za dostęp do zasobów strony lub umieszczania na niej reklam.

Podsumowując – istnieje możliwość pobrania tego samego utworu legalnie i nielegalnie. Pobieranie utworu za pomocą strony internetowej, bezpośrednio z serwera Administratora jest działaniem zgodnym z prawem, gdyż nie zachodzi tu udostępnianie metaplików innym Użytkownikom, a co za tym idzie – nie zachodzi ustawowa przesłanka „rozpowszechniania” utworu. Natomiast pobierając utwór za pomocą pliku o rozszerzeniu .torrent łamiemy prawo zawsze, gdy udostępniane podczas pobierania metapliki spełniają cechy utworu.

 

Adam Wawrzeńczyk