Izba Odwoławcza Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) utrzymała unieważnienie unijnego znaku towarowego „Truth Social”. Znak zarejestrował przedsiębiorca z Luksemburga, niezwiązany z platformą społecznościową Donalda Trumpa. Podstawą rozstrzygnięcia była zła wiara zgłaszającego. Spór trwał kilka lat i obejmował co najmniej jedną nieudaną próbę unieważnienia znaku. Jest to dobra ilustracja zjawiska nazywanego trademark squattingiem, czyli zgłaszania cudzych, często dopiero ogłoszonych nazw po to, by blokować ich właściciela albo odsprzedać mu prawo. Podobny wyścig zgłoszeń nowo ogłoszonej nazwy obserwowaliśmy niedawno w Polsce przy nazwie „Port Polska”.
Dlaczego spółka Trumpa musiała walczyć o własną nazwę?
Źródłem problemu jest zasada pierwszeństwa zgłoszenia, obowiązująca zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Polsce. Prawo ochronne na znak towarowy uzyskuje co do zasady ten, kto pierwszy go zgłosi, a nie ten, kto pierwszy ogłosił nazwę albo używa jej na innym rynku. Zapowiedź platformy w USA i amerykańskie zgłoszenie nie dawały spółce Trumpa prawa wyłącznego w UE.
Ma to istotne konsekwencje procesowe. Bez wcześniejszego prawa w Unii spółka nie mogła wnieść sprzeciwu wobec zgłoszenia z Luksemburga, bo sprzeciw w EUIPO opiera się na wcześniejszych prawach osób trzecich. Nie mogła też powołać się na renomę ani na prawa z używania nazwy w Europie, ponieważ w chwili zgłoszenia platforma jeszcze nie działała. Pozostał wniosek o unieważnienie znaku z powodu złej wiary zgłaszającego (art. 59 ust. 1 lit. b rozporządzenia 2017/1001). Taki wniosek może złożyć każdy i nie podlega on ograniczeniom czasowym, ale ciężar wykazania złej wiary spoczywa na wnioskodawcy.
Czym jest zła wiara?
Ani prawo unijne, ani polskie nie definiuje złej wiary. Jest to autonomiczne pojęcie prawa Unii, które należy interpretować jednolicie we wszystkich państwach członkowskich. W Polsce zła wiara stanowi bezwzględną przeszkodę rejestracji (art. 129¹ ust. 1 pkt 6 ustawy – Prawo własności przemysłowej) i podstawę unieważnienia prawa ochronnego (art. 164 w związku z art. 129¹ ust. 1 pkt 6 tej ustawy). Wskazówki interpretacyjne wynikają z orzecznictwa:
- Lindt (C-529/07, wyrok z 11 czerwca 2009 r.): Złą wiarę ocenia się z uwzględnieniem wszystkich istotnych okoliczności sprawy według stanu na dzień zgłoszenia, w szczególności tego, czy zgłaszający wiedział lub powinien był wiedzieć, że osoba trzecia używa identycznego lub podobnego oznaczenia, czy zamierzał uniemożliwić jej dalsze używanie oraz jaki stopień ochrony przysługuje obu oznaczeniom.
- Koton (C-104/18 P, wyrok z 12 września 2019 r.): Zła wiara zachodzi, gdy z istotnych i spójnych okoliczności wynika, że zgłaszający nie zamierzał uczciwie konkurować, lecz chciał naruszyć interesy osób trzecich w sposób sprzeczny z uczciwymi praktykami albo uzyskać prawo wyłączne w celach innych niż te, którym służy znak towarowy. Wnioskodawca nie musi być właścicielem wcześniejszego znaku, a ryzyko wprowadzenia w błąd nie musi być wykazane.
- Sky przeciwko SkyKick (C-371/18, wyrok z 29 stycznia 2020 r.): Zgłoszenie znaku bez jakiegokolwiek zamiaru używania go dla zgłoszonych towarów i usług może świadczyć o złej wierze, jeżeli zgłaszający zamierzał w ten sposób naruszyć interesy osób trzecich albo uzyskać prawo wyłączne w celach innych niż te, którym służy znak towarowy.
- Neymar (T-795/17, wyrok Sądu UE z 14 maja 2019 r.): Sąd UE utrzymał unieważnienie znaku „NEYMAR” zgłoszonego bez zgody piłkarza. Uznał, że zgłaszający musiał znać rosnącą rozpoznawalność zawodnika i chciał ją wykorzystać. Za złą wiarą przemawiało też to, że tego samego dnia zgłosił znak z nazwiskiem innego znanego piłkarza, Ikera Casillasa.
Złą wiarę ocenia się na dzień zgłoszenia. Późniejsze zachowanie zgłaszającego, np. propozycja odsprzedaży znaku, może jednak potwierdzać, jaki zamiar towarzyszył zgłoszeniu.
„Port Polska”, czyli polska odsłona problemu
W Polsce podobny scenariusz rozegrał się przy nowej nazwie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Spółka CPK zgłosiła w Urzędzie Patentowym RP znaki „Port Polska” i „Port Polska 2032” 12 grudnia 2025 r., czyli w dniu ogłoszenia nazwy. W kolejnych dniach, 13 i 17 grudnia, znaki z tym samym elementem słownym zgłosiły dwie osoby prywatne, w tym jedna jako przedsiębiorca. Jedna z nich wycofała się po informacji o zgłoszeniu CPK, deklarując, że chciała nieodpłatnie przekazać znak spółce i uchronić go przed przejęciem przez spekulantów.
Jak chronić nazwę przed przejęciem?
Z obu spraw wynikają praktyczne rekomendacje dla przedsiębiorców planujących nową markę, produkt lub rebranding:
- Zgłoś znak przed ogłoszeniem nazwy: najpóźniej w dniu publicznej zapowiedzi. Do tego czasu nazwy robocze powinny pozostać poufne, a agencje i doradcy powinni być związani umowami o zachowaniu poufności.
- Zaplanuj ochronę terytorialną: znak unijny w EUIPO, znak krajowy w Urzędzie Patentowym RP, a dla rynków spoza UE zgłoszenie międzynarodowe w systemie madryckim. Warto wykorzystać 6-miesięczny termin pierwszeństwa konwencyjnego.
- Dobierz realny wykaz towarów i usług: zbyt szeroki wykaz, bez zamiaru używania, może narazić znak na zarzut złej wiary, a nieużywanie znaku przez 5 lat grozi wygaśnięciem prawa.
- Zabezpiecz domeny i nazwy profili: równolegle ze zgłoszeniem znaku.
- Monitoruj zgłoszenia: usługa monitoringu (watch service) pozwala szybko wykryć podejrzane zgłoszenie. Jeżeli dysponujesz wcześniejszym prawem, możesz wnieść sprzeciw w terminie 3 miesięcy od publikacji zgłoszenia. W przeciwnym razie pozostają uwagi osób trzecich w postępowaniu przed Urzędem Patentowym RP oraz wniosek o unieważnienie znaku po jego rejestracji.
- Nie płać pochopnie: jeżeli zgłaszający proponuje odsprzedaż znaku, warto zabezpieczyć tę korespondencję i przed podjęciem negocjacji ocenić szanse unieważnienia znaku z powodu złej wiary.
Podsumowując, spór o „Truth Social” pokazuje, że prawo unijne daje skuteczne narzędzia przeciwko spekulacyjnym zgłoszeniom, ale ich wykorzystanie bywa długie, kosztowne i wymaga starannie zgromadzonych dowodów. Znacznie tańszym i pewniejszym rozwiązaniem jest zgłoszenie znaku, zanim nazwa trafi do opinii publicznej. Przykład „Port Polska” pokazuje, że kilka dni może przesądzić o tym, czy właściciel nazwy będzie bronił się z pozycji pierwszeństwa, czy będzie musiał udowadniać złą wiarę konkurenta.
Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie jest to porada prawna.
Stan prawny na dzień 29 października 2026 r.
