W ostatnim czasie Główny Inspektor Pracy („GIP”) wydaje coraz więcej interpretacji indywidualnych co do zastosowania odpowiedniej formy zatrudnienia. Przedsiębiorcy chętnie występują z takim wnioskiem, aby zweryfikować czy przyjęty przez nich model zatrudnienia jest prawidłowy. W dzisiejszym artykule przybliżymy problematykę pracy studentów w formie umowy zlecenia na kanwie okoliczności wskazanych we wniosku przedsiębiorcy.

Stan faktyczny stanowiący podstawę wniosku

Firma produkująca i sprzedająca pieczywo zatrudnia pracowników na umowach o pracę, a ze studentami współpracuje na podstawie umów zlecenia. Studenci pomagają w sklepach i przy produkcji. Sami zgłaszają dni oraz godziny, w których są dostępni. W czasie sesji egzaminacyjnej lub praktyk mogą przez kilka tygodni nie przyjmować zleceń, bez żadnych konsekwencji.

Przedsiębiorca pozostawał w przekonaniu, że taka swoboda przemawia za cywilnoprawnym charakterem współpracy. Organ uznał, że tak przyjęty model współpracy jest nieprawidłowy.

Decyduje to, co dzieje się podczas pracy

Organ w decyzji z dnia 17 sierpnia 2026 r. (GIP-26-272174, GIP-GPP.50.18.2026.2) stwierdził, że swoboda studentów w ustalaniu dyspozycyjności nie przesądza o cywilnoprawnym charakterze zatrudnienia.

Kluczową kwestią w interpretacji GIP jest oddzielenie możliwości wyboru godzin od samodzielności w wykonywaniu zadań. Po zgłoszeniu dostępności student wchodzi w bieżący proces sprzedaży lub produkcji organizowany przez firmę. GIP ocenił, że to przedsiębiorca każdorazowo określa, co należy zrobić, kierując się potrzebami sklepu albo planem produkcji na dany dzień.

Interpretacja nie pomija elastyczności, na którą powoływała się firma. Studenci nie mają obowiązku przepracowania określonej liczby godzin ani stałej gotowości do pracy. Mogą też podzielić aktywność w jednym dniu: rano pomóc w otwarciu sklepu, pójść na zajęcia i wrócić po południu.

W ocenie organu właśnie sposób wyznaczania bieżących obowiązków ma w tej sprawie zasadnicze znaczenie. Studenci mogą decydować, kiedy są dostępni, lecz nie ustalają samodzielnie, jakie zadania będą wykonywać po podjęciu pracy. GIP uznał, że w opisanych warunkach przeważają cechy stosunku pracy, zwłaszcza podporządkowanie organizacji pracy i bieżącym decyzjom przedsiębiorcy.

Sama nazwa umowy nie rozstrzyga

Kodeks pracy wiąże stosunek pracy z wykonywaniem pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy, pod jego kierownictwem oraz w wyznaczonym przez niego miejscu i czasie, za wynagrodzeniem. O charakterze zatrudnienia nie przesądza nazwa podpisanej umowy. Nie rozstrzyga go również sama preferencja studentów, którzy — jak opisała firma — wybrali zlecenie, by łatwiej godzić zarobkowanie z nauką.

Interpretacja nie oznacza, że każda dorywcza praca studenta w sklepie lub piekarni musi być wykonywana na umowie o pracę. Organ ocenił konkretny model przedstawiony we wniosku przedsiębiorcy. Wskazał przy tym, że podczas kontroli inspekcja może zbadać rzeczywiste warunki współpracy, jeżeli okażą się inne niż opisane we wniosku.

Dla firm korzystających z pomocy studentów płynie z tej sprawy praktyczny wniosek: przy ocenie rodzaju umowy trzeba przyjrzeć się całej organizacji pracy. Swobodny grafik jest istotny, ale równie istotne jest to, kto po rozpoczęciu pracy przydziela zadania i kieruje ich wykonywaniem.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie jest to porada prawna.
Stan prawny na dzień 25 września 2026 r.

Autor / Redaktor cyklu:

    Masz pytania? Skontaktuj się z nami – odpowiemy tak szybko, jak to możliwe.