Premier Włoch Giorgia Meloni złożyła w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) wniosek o rejestrację dźwiękowego znaku towarowego, którym jest krótkie nagranie jej głosu. Według włoskich mediów celem jest ochrona przed klonowaniem głosu przez sztuczną inteligencję i fałszywymi nagraniami. Pomysł brzmi atrakcyjnie, ale prawo znaków towarowych powstało do ochrony oznaczeń w obrocie gospodarczym, a nie tożsamości człowieka. Dlatego warto przeanalizować, co taka rejestracja może dać i gdzie kończy się jej skuteczność.

Co dokładnie zgłoszono?

Według informacji z rejestru EUIPO, na które powołują się włoskie media, wniosek złożono 5 października 2026 r. Ma on nr 019431219, a zgłaszającą jest Giorgia Meloni jako osoba fizyczna. Przedmiotem zgłoszenia jest plik audio trwający niecałe pięć sekund, w którym premier dwukrotnie wypowiada zdanie „Io sono Giorgia Meloni” („Jestem Giorgią Meloni”). Wniosek obejmuje trzy klasy klasyfikacji nicejskiej:

  • klasę 9: m.in. treści multimedialne do pobrania i nagrane;
  • klasę 41: m.in. Imprezy kulturalne; Przeprowadzanie konwencji; 
  • klasę 45: m.in. organizowanie spotkań politycznych.

Znak nie został jeszcze zarejestrowany. Zgłoszenie jest na etapie badania przez EUIPO. Jeżeli przejdzie badanie, zostanie opublikowane i rozpocznie się trzymiesięczny termin na wnoszenie sprzeciwów przez uprawnionych z wcześniejszych praw. Podobne zgłoszenia złożyli wcześniej we Włoszech aktor dubbingowy Luca Ward i piosenkarka Giusy Ferreri.

Czy głos może być znakiem towarowym?

Od 1 października 2017 r. przepisy o znaku towarowym Unii Europejskiej, obecnie zawarte w rozporządzeniu 2017/1001, nie wymagają przedstawienia znaku w formie graficznej. Znakiem może być każde oznaczenie, także dźwięk, jeżeli spełnia dwa warunki:

  • Zdolność odróżniająca: Oznaczenie musi pozwalać odróżnić towary lub usługi jednego przedsiębiorcy od towarów lub usług innych przedsiębiorców.
  • Jasne i precyzyjne przedstawienie w rejestrze: Znak dźwiękowy zgłasza się w postaci pliku audio, który każdy może odsłuchać w bazie EUIPO.

Dźwiękowe znaki towarowe nie są nowością. Od lat rejestruje się melodie reklamowe czy sygnały dźwiękowe. Stosunkowo nowym zjawiskiem jest natomiast zgłaszanie jako znaku wypowiedzi konkretnej osoby. Taki znak nie chroni jednak „głosu” jako takiego. Ochroną objęte jest wyłącznie konkretne nagranie widniejące w rejestrze.

Co daje znak dźwiękowy?

Rejestracja przyznaje właścicielowi prawo wyłączne na terytorium całej Unii Europejskiej na 10 lat od daty zgłoszenia, z możliwością odnawiania na kolejne okresy. Uprawniony może zakazać innym używania w obrocie gospodarczym oznaczenia identycznego ze znakiem dla identycznych towarów i usług. Może też zakazać używania oznaczeń identycznych lub podobnych dla towarów i usług identycznych lub podobnych, jeżeli istnieje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Szerszą ochronę mają jedynie znaki renomowane. Prawo z rejestracji można dochodzić dopiero od jej opublikowania, a za działania podjęte po publikacji zgłoszenia przysługuje co najwyżej określone odszkodowanie.

Dlaczego znak towarowy nie zatrzyma deepfake’ów?

Ograniczenia tego narzędzia są poważne i właśnie one powinny być główną lekcją z tej sprawy. Prawo z rejestracji znaku towarowego chroni przed używaniem oznaczenia w działalności gospodarczej. Fałszywe nagranie rozpowszechniane w celach politycznych, dezinformacyjnych lub dla żartu zwykle nie jest używaniem w obrocie gospodarczym. Deepfake, w którym sklonowany głos wypowiada zupełnie inne słowa, najczęściej nie będzie identyczny ani podobny do zarejestrowanego znaku. W wytycznych EUIPO dotyczących znaków dźwiękowych zawierających słowa decydujące znaczenie przy porównaniu ma warstwa słowna. Samo podobieństwo głosu i intonacji co do zasady nie wystarcza. Jeżeli znak nie będzie rzeczywiście używany dla zgłoszonych towarów i usług przez nieprzerwany okres 5 lat od rejestracji, prawa do niego mogą zostać uznane za wygasłe.

Rozwiązania unijne i włoskie

Na poziomie Unii Europejskiej od 2 sierpnia 2026 r. stosuje się obowiązki przejrzystości z art. 50 aktu w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act). Podmiot, który w ramach działalności zawodowej wykorzystuje system AI do tworzenia deepfake’ów, w tym nagrań audio, musi ujawnić, że treść została wygenerowana lub zmanipulowana sztucznie. Dla utworów ewidentnie artystycznych lub satyrycznych obowiązek ten jest złagodzony, a naruszenie może skutkować karą do 15 mln euro lub 3% całkowitego rocznego światowego obrotu. AI Act nie zakazuje jednak tworzenia deepfake’ów, a obowiązek oznaczania nie obejmuje działań czysto prywatnych. Uzupełnieniem są procedury zgłaszania nielegalnych treści, które platformy internetowe muszą zapewniać na podstawie aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Podsumowując, rejestracja głosu jako znaku towarowego jest ciekawym instrumentem, niemniej o ograniczonych możliwościach ochrony. Chroni konkretne nagranie przed nieuprawnionym wykorzystaniem w obrocie gospodarczym, nie daje natomiast prawa wyłącznego do barwy głosu i nie powstrzyma dezinformacji. Skuteczna ochrona przed klonowaniem głosu wymaga połączenia kilku narzędzi: ochrony dóbr osobistych, przepisów o ochronie danych osobowych, prawa karnego, obowiązków wynikających z AI Act oraz procedur zgłaszania treści do platform. Sprawa premier Włoch może natomiast rozpocząć dyskusję o tym w jaki sposób polski ustawodawca powinien uregulować ochronę głosu.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie jest to porada prawna.
Stan prawny na dzień 22 października 2026 r.

autor: redaktor cyklu:

    Masz pytania? Skontaktuj się z nami – odpowiemy tak szybko, jak to możliwe.