Przez niemal cztery dekady unijne regulacje dotyczące odpowiedzialności za wadliwe produkty opierały się na dyrektywie z 1985 roku. Powstawała w świecie analogowym – bez internetu, platform zakupowych i sztucznej inteligencji. Era cyfrowa wymagała zupełnie nowych ram prawnych. Te ramy właśnie powstały.
Unia Europejska przyjęła Dyrektywę 2024/2853 w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe, która zastępuje przepisy liczące blisko czterdzieści lat. Dokument opublikowano 18 listopada 2024 roku, wszedł w życie 8 grudnia 2024 roku, a państwa członkowskie mają obowiązek wdrożyć go do prawa krajowego najpóźniej do 9 grudnia 2026 roku. Co istotne, żaden kraj nie może ani złagodzić, ani zaostrzyć tych standardów – po raz pierwszy zasady odpowiedzialności za wadliwy produkt będą jednolite w całej Unii.
Dlaczego stare przepisy nie działały?
Aby skutecznie dochodzić odszkodowania na gruncie obowiązujących przepisów, poszkodowany musi samodzielnie udowodnić trzy rzeczy: wystąpienie szkody, niebezpieczną właściwość produktu oraz związek przyczynowy między tą właściwością a szkodą. Wystarczy wykazać, że produkt, używany w normalny sposób, nie zapewnił bezpieczeństwa, jakiego można było od niego oczekiwać i wyrządził szkodę. Ciężar dowodu ogranicza się do wykazania, że przyczyna szkody tkwiła w produkcie, który posiadał niebezpieczną właściwość.
Dodatkowo obowiązywał próg 500 euro – roszczenia poniżej tej kwoty były w praktyce wykluczone. Dla konsumentów z drobnymi, lecz dotkliwymi szkodami oznaczało to brak jakiejkolwiek ochrony prawnej.
Przełom: domniemania i obowiązek ujawnienia dowodów
Nowa dyrektywa wprowadza dwa mechanizmy, które zmieniają układ sił w postępowaniu sądowym.
Po pierwsze, na wniosek poszkodowanego producent będzie miał obowiązek ujawnienia dokumentacji i dowodów istotnych dla sprawy. To koniec z możliwością skutecznego ukrywania raportów bezpieczeństwa czy wyników testów wewnętrznych. Sąd będzie mógł wyciągnąć negatywne konsekwencje procesowe z odmowy ich udostępnienia.
Po drugie, dyrektywa wprowadza wzruszalne domniemania wadliwości. W sprawach szczególnie skomplikowanych technicznie lub naukowo sąd będzie mógł uznać produkt za wadliwy bez szczegółowego dowodzenia tej kwestii przez powoda – wystarczy wykazanie, że produkt nie spełniał norm bezpieczeństwa lub że jego działanie w oczywisty sposób odbiegało od normy. Znika też próg 500 euro, co otwiera drogę do roszczeń, które dotychczas nie miały szans na realizację.
Cyfrowe produkty wchodzą w zakres odpowiedzialności
To zmiana, która będzie miała największe znaczenie praktyczne w nadchodzących latach. Dyrektywa wyraźnie obejmuje swoim zakresem produkty niematerialne: aplikacje mobilne, systemy operacyjne oraz rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Jeżeli błędna aktualizacja oprogramowania spowoduje utratę danych lub inną wymierną szkodę, poszkodowany będzie miał konkretną podstawę prawną do dochodzenia roszczeń. Szkoda dotycząca danych cyfrowych zostaje oficjalnie uznana za szkodę w rozumieniu prawa.
Kogo można pozwać? Łańcuch odpowiedzialności
Dyrektywa radykalnie rozszerza krąg podmiotów odpowiedzialnych. Obok producenta odpowiedzialność mogą ponosić: importer, dystrybutor, dostawca usług logistycznych, upoważniony przedstawiciel producenta w UE, dostawca powiązanej usługi cyfrowej, a w określonych przypadkach także operator platformy sprzedażowej.
Praktyczne znaczenie tej zmiany jest ogromne. Dyrektywa gwarantuje, że zawsze będzie istniał podmiot zarejestrowany na terenie UE, od którego można skutecznie dochodzić roszczeń – nawet jeśli producent ma siedzibę poza Unią. Jeśli konsument kupił produkt przez platformę internetową od zagranicznego sprzedawcy i doznał szkody, platforma może zostać pociągnięta do odpowiedzialności – szczególnie gdy sposób prezentacji oferty sugerował, że to ona jest właściwym dostawcą.
Terminy, o których należy pamiętać
Poszkodowany ma trzy lata na złożenie roszczenia, licząc od momentu, gdy dowiedział się o szkodzie, jej przyczynie i tożsamości podmiotu odpowiedzialnego. Odpowiedzialność producenta wygasa co do zasady po dziesięciu latach od wprowadzenia produktu na rynek. Ważny wyjątek: gdy skutki zdrowotne ujawniają się z opóźnieniem – co ma miejsce np. przy niektórych chorobach lub długotrwałym narażeniu na szkodliwe substancje – termin ten może zostać wydłużony do 25 lat.
Co to oznacza w praktyce?
Polska ma czas do grudnia 2026 roku na wdrożenie dyrektywy do krajowego porządku prawnego. Od tego momentu osoba poszkodowana przez wadliwy produkt – niezależnie czy chodzi o urządzenie AGD, lek, czy aplikację na telefonie – będzie dysponować znacznie skuteczniejszymi narzędziami prawnymi. Ciężar dowodzenia przesuwa się w kierunku producenta, wymogi formalne dla poszkodowanego wyraźnie maleją, a katalog podmiotów, od których można żądać odszkodowania, jest szerszy niż kiedykolwiek wcześniej.
Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie jest to porada prawna.
Stan prawny na dzień 20 maja 2026 r.
Autor / Redaktor cyklu:
