19 sierpnia 2026 r. Premier Donald Tusk i Minister Finansów Andrzej Domański przedstawili zarys zmian w podatkach dochodowych, które mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Zanim przejdziemy do szczegółów, warto od razu zaznaczyć, że mówimy w tym momencie o zapowiedziach politycznych, nie o obowiązującym ani nawet procedowanym prawie.

Projekt ustawy ma trafić do Sejmu dopiero pod koniec września, a zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą Trybunału Konstytucyjnego zmiany w podatkach rozliczanych rocznie muszą zostać ogłoszone najpóźniej na miesiąc przed początkiem roku podatkowego, czyli do 30 listopada 2026 r. Harmonogram jest napięty, a do tego dochodzi zapowiadany sprzeciw części otoczenia prezydenckiego. Czytając to omówienie warto pamiętać, że ostateczny kształt przepisów (o ile wejdzie w życie) może odbiegać od tego, co zaprezentowano na konferencji prasowej.

Trzy stawki zamiast dwóch

Najważniejszą zmianą jest przekształcenie dotychczasowej dwustopniowej skali PIT w skalę trzystopniową. Obecnie dochód do 120 000 zł opodatkowany jest stawką 12 procent, a nadwyżka ponad tę kwotę stawką 32 procent. Propozycja podnosi pierwszy próg do 130 000 zł i wprowadza między dotychczasowymi stawkami przedział pośredni: dochód od 130 000 zł do 150 000 zł ma być opodatkowany stawką 24 procent, natomiast stawka 32 procent obejmie dopiero nadwyżkę ponad 150 000 zł.

Podatnik, którego roczna podstawa opodatkowania nie przekracza 120 000 zł, w praktyce zarabiający do około 11 900 zł brutto miesięcznie z umowy o pracę, nie odczuje zmiany w ogóle. Powyżej tego poziomu korzyść rośnie. Przy wynagrodzeniu 12 000 zł brutto miesięcznie to około 250 zł rocznie, przy 13 000 zł już około 2 100 zł, przy 14 000 zł blisko 3 000 zł, a od poziomu około 15 000 zł brutto miesięcznie korzyść osiąga maksimum 3 600 zł rocznie i pozostaje na tym poziomie niezależnie od dalszego wzrostu dochodu. Dla małżeństw rozliczających się wspólnie łączna korzyść może sięgnąć 7 200 zł rocznie. Ministerstwo Finansów szacuje liczbę beneficjentów na 3,5 mln podatników.

Kwota wolna zostaje bez zmian

Pakiet nie przewiduje podwyższenia kwoty wolnej od podatku, która pozostaje na poziomie 30 000 zł, niezmienionym od 2022 roku. W związku z tym pakiet w obecnym kształcie nie przynosi żadnej korzyści podatnikom o najniższych dochodach. Podwyższenie kwoty wolnej działałoby na korzyść wszystkich podatników. Przesunięcie progu działa wyłącznie na korzyść tych, którzy próg ten faktycznie przekraczają.

CIT w górę dla dużych podmiotów

Po stronie dochodowej budżetu kluczowym elementem jest podniesienie stawki CIT z 19 do 22 procent. Podwyżka nie ma charakteru powszechnego. Obejmie podatników, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro (w przybliżeniu 200 mln zł), a także wszystkie podatkowe grupy kapitałowe niezależnie od ich wielkości. Stawka 9 procent dla małych podatników oraz ryczałt od dochodów spółek, znany jako estoński CIT, mają pozostać nienaruszone.

Minister Finansów uzasadnił zmianę odwołaniem do średniej unijnej, przywołując Słowację, która podniosła swój podatek dochodowy od osób prawnych do 24 procent. Szacunki dodatkowych wpływów budżetowych z tego tytułu oscylują wokół 8,6 mld zł rocznie. Zakres podmiotowy jest szerszy, niż sugeruje potoczne skojarzenie z „zagranicznymi korporacjami”. Szacuje się, że próg przychodowy przekracza ponad cztery tysiące przedsiębiorstw krajowych, a podwyżka może dotknąć 2/3 spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.

Z perspektywy praktyki podatkowej konstrukcja progu budzi zastrzeżenia. Kryterium oparto na przychodzie, a nie na dochodzie, mimo że przedmiotem opodatkowania pozostaje właśnie dochód. W praktyce o zastosowaniu wyższej stawki decyduje skala obrotu, a nie rentowność. Najsilniej odczują to branże o wysokim obrocie i niskiej marży, między innymi handel, transport, dystrybucja, budownictwo, czy branża paliwowa, gdzie podmiot o marży rzędu kilku procent zostanie potraktowany identycznie jak podmiot o marży kilkunastu czy kilkudziesięciu procent. Dodatkowo, przy braku mechanizmu wygładzającego przejście między stawkami, przekroczenie progu o symboliczną kwotę podnosi stawkę od całości dochodu. Rozwiązanie to tworzy ekonomiczną zachętę do działań restrukturyzacyjnych, które fiskus może następnie kwestionować na gruncie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania.

Ryczałt: najgłębsza ingerencja w sytuację przedsiębiorców

Najbardziej dotkliwym elementem pakietu, przynajmniej z punktu widzenia jednoosobowych działalności gospodarczych i mniejszych spółek osobowych, jest ośmiokrotne obniżenie limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, z obecnych 2 mln euro do 250 tys. euro, czyli około 1 mln zł rocznie. Jest to powrót do stanu prawnego sprzed 1 stycznia 2021 roku.

Skala potencjalnie objętej zmianą populacji jest znacząca. Po podniesieniu limitu w 2021 roku ryczałt przestał być rozwiązaniem niszowym, gdyż liczba podatników składających PIT-28 wzrosła z około 1,3 mln w 2020 roku do ponad 2 mln w roku 2024, czyli o mniej więcej sześćdziesiąt procent. Przedsiębiorcy stanowią w tej grupie ponad milion osób.

Konsekwencje finansowe utraty prawa do ryczałtu są nieporównywalnie większe niż korzyść płynąca z obniżki PIT. Przedsiębiorca o przychodzie rzędu 1,2 mln zł, opodatkowany dziś stawką 8,5 procent, po przejściu na podatek liniowy zapłaci o kilkadziesiąt do ponad stu tysięcy złotych więcej rocznie, a po przejściu na skalę podatkową różnica może sięgać nawet dwustu kilkudziesięciu tysięcy złotych, w zależności od poziomu kosztów uzyskania przychodu.

W odróżnieniu od nowej skali PIT, w ryczałcie efekt klifu jest realny. Przekroczenie limitu przychodu nie skutkuje wyższą stawką od nadwyżki, lecz utratą prawa do całej formy opodatkowania od kolejnego roku podatkowego. Na razie zapowiedzi rządowe nie zawierają informacji o jakimkolwiek mechanizmie stopniowego dochodzenia do nowego limitu ani o prawach nabytych dla podatników korzystających z ryczałtu w roku 2026.

Danina solidarnościowa wyżej

Czwartym elementem pakietu jest podniesienie stawki daniny solidarnościowej z 4 do 5 procent. Danina obciąża nadwyżkę dochodów ponad 1 mln zł rocznie, a modyfikacji ulega wyłącznie stawka, nie sama konstrukcja. Z punktu widzenia wpływów budżetowych jest to element najmniej istotny, o wyraźnie symbolicznym charakterze, służący podkreśleniu, że część kosztów reformy ponoszą najzamożniejsi podatnicy.

Czego w pakiecie zabrakło

Równie istotne jak treść zapowiedzi jest to, czego w nich nie ma. Poza kwestią kwoty wolnej pakiet nie przewiduje żadnych zmian w składce zdrowotnej, przez co pełny obraz obciążeń przedsiębiorcy pozostaje niekompletny. Brak też mechanizmu automatycznej waloryzacji progów podatkowych, mimo że problemem, który zmiana ma rozwiązać, jest właśnie stopniowe wciąganie kolejnych grup podatników w wyższą stawkę na skutek wzrostu płac nominalnych. Bez indeksacji zjawisko to z dużym prawdopodobieństwem powróci w perspektywie kilku lat.

Pakiet nie realizuje też żadnego postulatu upraszczającego system. Przeciwnie, dodaje jeden próg w PIT i jedną stawkę w CIT. Do ustaw podatkowych dodane zostaną kolejne przepisy, które jeszcze bardziej skomplikują życie podatnikom.

Do czasu opublikowania projektu ustawy wszystkie powyższe wnioski pozostają analizą zapowiedzi politycznych, a nie obowiązującego prawa. Biorąc jednak pod uwagę napięty harmonogram legislacyjny wynikający z konstytucyjnego wymogu odpowiedniego vacatio legis dla podatków, przedsiębiorcom, zwłaszcza tym korzystającym dziś z ryczałtu przy przychodach przekraczających milion złotych, warto już teraz zalecać wstępne przeanalizowanie alternatywnych form opodatkowania na wypadek, gdyby zapowiedziana zmiana weszła w życie w prezentowanym kształcie.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie jest to porada prawna.
Stan prawny na dzień 21 sierpnia 2026 r.

Autor/Redaktor cyklu:

    Masz pytania? Skontaktuj się z nami – odpowiemy tak szybko, jak to możliwe.