Od 1 lipca 2026 r. świadczenie usług w zakresie kryptoaktywów w Unii Europejskiej wymaga zezwolenia CASP. Polska nadal nie ma ustawy, która wyznaczałaby organ nadzoru i określałaby sankcje. Wiele osób wyciąga z tego wniosek, że polski rynek krypto działa dziś poza zasięgiem prawa karnego. Ten wniosek jest błędny. Poniżej wyjaśniamy, co faktycznie oznacza obecny stan prawny dla przedsiębiorców z branży, dla ich klientów i dla osób, których pieniądze utknęły na platformach.
Jak doszło do obecnej sytuacji
Skala problemu nie jest niszowa. Z badania CBOS przeprowadzonego wiosną tego roku dla „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że kryptowaluty deklaruje 6,6 proc. dorosłych Polaków, czyli około 2 mln osób, które według szacunków ulokowały w tych aktywach około 40 mld zł.
Rozporządzenie MiCA stosuje się w Polsce bezpośrednio, ale jego skuteczne stosowanie wymaga ustawy krajowej. Taka ustawa trzykrotnie nie weszła w życie. Pierwszą wersję Sejm uchwalił 7 listopada 2025 r., a Prezydent odmówił jej podpisania 1 grudnia. Druga wersja została uchwalona i zawetowana w lutym 2026 r. Trzecią Sejm przyjął 15 maja, a Prezydent zawetował ją 11 czerwca. Głosowanie nad odrzuceniem ostatniego weta odbyło się 4 września 2026 r. Za odrzuceniem opowiedziało się 241 posłów, przeciw było 198, a do skutecznego odrzucenia potrzebne było 266 głosów. Kilka dni później pojawiła się kolejna inicjatywa. 8 września do Marszałka Sejmu wpłynął drugi prezydencki projekt ustawy o rynku kryptoaktywów. Minister Finansów zapowiada natomiast, że w resorcie trwają prace nad kolejnym projektem, ale decyzja o jego złożeniu jeszcze nie zapadła.
Konsekwencje praktyczne są poważne. KNF wskazała już w lutym, że postępowanie o wydanie zezwolenia będzie możliwe w Polsce dopiero po ustawowym wyznaczeniu organu właściwego, a końca okresu przejściowego przewidzianego w MiCA nie może przesunąć ani ustawa krajowa, ani decyzja KNF. Podmioty chcące legalnie obsługiwać polskich klientów muszą więc korzystać z licencji uzyskanych w innych państwach członkowskich.
Zakaz bez sankcji?
Z perspektywy prawa unijnego sprawa jest jasna. Art. 59 rozporządzenia MiCA zastrzega świadczenie usług w zakresie kryptoaktywów dla podmiotów posiadających zezwolenie. ESMA w komunikacie z 17 kwietnia 2026 r. potwierdziła, że po 1 lipca 2026 r. świadczenie takich usług na terytorium UE bez licencji CASP narusza prawo Unii niezależnie od tego, czy dane państwo członkowskie wdrożyło MiCA.
Czym innym jest jednak bezprawność, a czym innym karalność. Rozporządzenie nakłada na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia sankcji, ale samo ich nie wprowadza. Zgodnie z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP i art. 1 § 1 k.k. odpowiedzialności karnej podlega wyłącznie ten, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Norma unijna nie może zastąpić krajowego znamienia typu czynu zabronionego. Komentatorzy zwracają więc uwagę na paradoks: od 1 lipca działalność w zakresie kryptoaktywów bez licencji CASP jest zakazana przez prawo unijne, a jednocześnie brak sankcji za naruszenie tego zakazu.
Sama działalność bez zezwolenia CASP nie stanowi zatem dziś w Polsce odrębnego przestępstwa. Na tym jednak dobre wiadomości dla podmiotów działających w szarej strefie się kończą.
Co nadal obowiązuje: ustawa AML
Weta dotyczyły ustawy o rynku kryptoaktywów. Nie uchyliły ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Podmioty świadczące usługi, o których mowa w jej art. 2 ust. 1 pkt 12, pozostają instytucjami obowiązanymi. Muszą stosować środki bezpieczeństwa finansowego, monitorować transakcje i zawiadamiać GIIF o okolicznościach wskazujących na pranie pieniędzy. Art. 129m tej ustawy nadal stanowi, że działalność w zakresie walut wirtualnych jest działalnością regulowaną w rozumieniu Prawa przedsiębiorców i może być wykonywana dopiero po wpisie do rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych. Za prowadzenie jej bez takiego wpisu ustawa przewiduje karę pieniężną do 100 000 zł.
Wpis do krajowego rejestru nie zastępuje jednak zezwolenia unijnego. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Katowicach w komunikacie z 19 czerwca 2026 r. stwierdził, że wpis do rejestru działalności z zakresu walut wirtualnych nie jest zezwoleniem na działalność regulowaną przez MiCA i po 1 lipca nie uprawnia do jej wykonywania ani w Polsce, ani za granicą.
Dla osób zarządzających takimi podmiotami najistotniejsze są przepisy karne ustawy AML. Zgodnie z jej art. 156 ust. 1 karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat zagrożone jest działanie osoby, która w imieniu lub na rzecz instytucji obowiązanej nie zawiadamia GIIF o okolicznościach wskazujących na podejrzenie prania pieniędzy albo przekazuje mu nieprawdziwe dane lub zataja dane prawdziwe. Odpowiedzialność ta ma charakter indywidualny i dotyczy konkretnych członków zarządu oraz osób odpowiedzialnych za compliance, a nie wyłącznie spółki.
Kodeks karny nie zna luki regulacyjnej
Brak ustawy sektorowej nie wpływa na zastosowanie przepisów Kodeksu karnego. Te przepisy od zawsze stanowiły główne narzędzie ścigania nadużyć na rynku krypto. W praktyce postępowań dotyczących platform kryptowalutowych najczęściej pojawiają się następujące kwalifikacje: oszustwo (art. 286 k.k.), przywłaszczenie powierzonego mienia (art. 284 § 2 k.k.), oszustwo komputerowe (art. 287 k.k.), nadużycie zaufania w obrocie gospodarczym (art. 296 k.k.), pranie pieniędzy (art. 299 k.k.) oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej (art. 258 k.k.). Żaden z tych typów nie wymaga ustalenia, czy sprawca dysponował licencją CASP. Wystarczy, że wprowadził klientów w błąd, rozporządził powierzonymi środkami wbrew ich przeznaczeniu albo podejmował czynności mogące udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie przestępnego pochodzenia wartości majątkowych.
Najlepszą ilustracją jest toczące się śledztwo dotyczące platformy Zondacrypto. Postępowanie w sprawie oszustw i prania pieniędzy wszczęto 17 kwietnia 2026 r. w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. Latem sprawę przejął Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej i połączył ją z postępowaniem dotyczącym zaginięcia założyciela poprzedniczki giełdy. Według komunikatów prokuratury przedstawione dotychczas zarzuty obejmują między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenie operatorom giełdy szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, pomocnictwo do przywłaszczenia powierzonego mienia i do oszustwa komputerowego oraz pranie pieniędzy. Sprawa jest na etapie postępowania przygotowawczego i wszystkie osoby, którym przedstawiono zarzuty, korzystają z domniemania niewinności. Z perspektywy systemowej pokazuje ona jednak jedno: organy ścigania nie potrzebowały ustawy o rynku kryptoaktywów, by sięgnąć po najcięższe kwalifikacje z Kodeksu karnego.
Perspektywa klienta
Dla osób, które utraciły środki na platformie kryptowalutowej, kluczowy jest status pokrzywdzonego w rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k. Status ten otwiera dostęp do akt, pozwala składać wnioski dowodowe i zaskarżać decyzje o umorzeniu. Daje też możliwość działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego oraz złożenia wniosku o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody na podstawie art. 46 § 1 k.k. W sprawie Zondacrypto Prokuratura Regionalna w Katowicach poleciła prokuraturom okręgowym ze swojego obszaru przyjmowanie zawiadomień, przesłuchiwanie pokrzywdzonych i zabezpieczanie od nich materiału dowodowego. Osoby poszkodowane nie muszą więc składać zawiadomień wyłącznie w Katowicach. Powinny jednak od początku zadbać o kompletną dokumentację: historię transakcji, korespondencję z platformą, potwierdzenia przelewów fiat i adresy portfeli.
Druga strona medalu bywa mniej oczywista. Przepływy między rachunkiem bankowym a platformą działającą bez zezwolenia są dla banków sygnałem podwyższonego ryzyka. Posiadacz rachunku może więc zostać objęty procedurą z art. 106a Prawa bankowego, nawet jeśli sam nie jest podejrzewany o żadne przestępstwo. Po wszczęciu postępowania prokurator może postanowieniem wstrzymać transakcję lub zablokować środki na czas oznaczony, nie dłuższy niż 6 miesięcy, i przedłużyć tę blokadę o kolejne 6 miesięcy. Na postanowienie przysługuje zażalenie do sądu. Blokada upada, jeśli przed upływem terminu nie wydano postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym lub w przedmiocie dowodów rzeczowych. Odrębną ścieżkę blokady z udziałem GIIF przewidują art. 86 i nast. ustawy AML. Właśnie kwestia kontroli nad przedłużaniem blokad stała się jednym z punktów sporu politycznego. Nowy projekt prezydencki przewiduje obowiązkowe ostrzeżenia dla inwestorów przed dokonaniem wpłaty oraz sądową kontrolę przedłużania blokady rachunku.
Zablokowanie rachunku nie jest przesądzeniem o winie. Nie jest też jednak sytuacją, w której warto czekać biernie. Terminy na zażalenie są krótkie. Wcześnie przedstawione dokumenty wyjaśniające pochodzenie środków często decydują o tym, czy sprawa kończy się na blokadzie, czy przechodzi w zabezpieczenie majątkowe.
Obecny stan prawny nie tworzy strefy bezkarności. Tworzy strefę niepewności, a to sytuacja w pewnym sensie groźniejsza. Przedsiębiorca działający bez zezwolenia CASP nie popełnia przestępstwa z samego tego tytułu. Pozostaje jednak instytucją obowiązaną w rozumieniu ustawy AML, jego kadra kierownicza odpowiada karnie za naruszenia obowiązków wobec GIIF, a każde nadużycie wobec klientów podlega pełnemu rygorowi Kodeksu karnego. Klient takiej platformy ryzykuje utratę środków bez krajowego nadzoru, do którego mógłby się zwrócić. Ryzykuje też, że jego własne transakcje zostaną zakwalifikowane jako podejrzane. Niezależnie od tego, czy kolejna ustawa zostanie uchwalona jesienią, ryzyka prawnokarne związane z rynkiem krypto już dziś są realne i wymagają indywidualnej oceny.
Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie jest to porada prawna
Stan prawny na dzień 23 września 2026 r.
Autor:
Redaktor cyklu:
